Blog > Komentarze do wpisu

Baiona

26 lipca Baiona

Baiona to nazwa galicyjska, po hiszpańsku miasto nazywa się Bayona. Ale w Baionie bardzo się pielęgnuje galicyjską tradycję. Wszędzie widać napisy po galicyjsku, często nad domami powiewają galicyjskie flagi. No i jest oczywiście piwo "Estrella de Galicia" czyli Gwiazda Galicji.

symbole Galicji

Dziś po południu przyjedzie po nas przyjaciel Kingi, Angel, i zabierze nas do Vigo. Mamy czas na spokojne pranie, zwiedzanie, zakupy.

Pranie jest oczywiście "w drodze" jednym z najpoważniejszych zadań. Zabiera się mało rzeczy, trzeba więc prać właściwie bez przerwy. W schroniskach są zazwyczaj urządzone pralnie i przygotowane sznury do suszenia bielizny, czasem nawet z klamerkami. Ale na trasie portugalskiej nie ma jak dotąd schronisk, albo było, ale tylko raz. Mieszkamy w schroniskach młodzieżowych (też zresztą tylko raz), w pensjonatach, raz w hotelu i w wynajętych pokojach. Wszędzie tam nikt nie przewiduje, że gość musi prać, goście hotelowi takich rzeczy nie robią. Ale pielgrzym pierze. A pielgrzymka już zwłaszcza.

pranie i Kinga

pranie nad Atlantykiem 

Również zakupy, poczta, apteka i wyjmowanie pieniędzy z automatu bywa w drodze utrudnione. Często w okolicy w ogóle nie ma możliwości, czasem są, ale wieczorem człowiek jest tak potwornie zmęczony, że nie dowlecze się pięć ulic dalej, a rano, bywa (nam bywało), robi się strasznie późno i trzeba już iść. Iść, iść...

W Baionie na wszystko mamy czas. I wszystko da się załatwić, bo Baiona to taki galicyjski Sopot i w sezonie przebywa tu pół miliona wczasowiczów.

W centrum miasta znajduje się plac z dwoma kościołami. Jeden poświęcony Matce Boskiej Baiońskiej, drugi tutejszej lokalnej świętej - świętej Liberacie. Nic o niej nie wiemy, ale z wizerunków wynika, że Liberatę ukrzyżowano.

Baiona kościół św. Liberaty

Liberata

Dopiero po powrocie do Berlina sprawdzam, co o świętej Liberacie ma do powiedzenia Internet.

Same zaskoczenia.

Liberata jest bardzo znana, w różnych częściach świata nosi imię Wilgefortis, Liberata, Kummernis (także w Polsce), Eutropia, Ragenfeldis, Hulpe, Combre, Wilga lub święta Starosta (w Czechach). Poza tym w klasycznej legendzie ma ona brodę. Liberata w Baionie na pewno nie ma brody. Poza tym w Baionie twierdzą, że to ich lokalna święta z I wieku n.e. czyli z czasów rzymskich (Baionę odkrył podobno sam Juliusz Cezar, ale kto to wie na pewno). No i ... Liberata pod każdym imieniem kiedyś była patronką kobiet doznających cierpień ze strony mężczyzn, a dziś jest patronką... feministek!

Była piękną córką króla Portugalii w I albo III wieku, jak to w legendzie, niczego do końca nie wiadomo. Kraj najechali jacyś wrogowie i ojciec postanowił  wydać córkę za ich przywódcę. Dziewczyna odmówiła i poprosiła Jezusa, by ją oszpecił, a ten sprawił, że wyrosła jej broda.

Ukrzyżował ją własny ojciec. Zmarła podobno 20 lipca i wtedy jest też jej święto. Relikwie trzech świętych kobiet - Liberaty, Teodozji i Konstancji - znajdowały się kiedyś w kościele św. Klary we Wrocławiu, a wizerunki Liberaty - w kościołach w Wambierzycach i Pułtusku.

Ewa na Pincie Baiona jest miastem Kolumba. Istnieje związek miast, które miały coś wspólnego z tym pierwszym wielkim historycznym Odkrywcą.

Otóż 10 marca 1493 do Baiony jako pierwszego miasta w Hiszpanii dotarła wieść o dopłynięciu Kolumba do Nowego Świata. Wpłynęła tu mianowicie karawela "Pinta" pod dowództwem Martína Alonso Pinzóna. W herbie miasta na cześć tego zdarzenia umieszczono wizerunek karaweli, a w porcie ustawiono replikę statku. Co roku w marcu świętuje się rocznicę tego wydarzenia. Dodajmy jeszcze, że to właśnie marynarz z "Pinty", Rodrigo de Triana, 12 października 1492 jako pierwszy zaoczył z bocianiego gniazda brzegi nowego świata.


Zwiedzamy zamek średniowieczny - można go obejść dookoła po murach. To na wypadek, gdyby przez przerwę w wędrowaniu do Santiago, zabrakło nam chodzenia.
Kingę opętała mania robienia zdjęć, co widać:

Wszystkie informacje o zamku głoszą, że jest to zamek hiszpański, tymczasem każdy z nas głowę by dał, że te blanki to dzieło Maurów i że to co widzimy, to mickiewiczowskie Maurów posady.

Po obiedzie przyjeżdża Angel. Jedziemy do Vigo.

wtorek, 28 sierpnia 2012, pielgrzymki2012

Polecane wpisy